© Piotr Jaruga 2020
Fotografia ślubna i portretowa

Być jak Clarke Gable i Vivien Leigh w Przeminęło z wiatrem!


Najpierw zdjęcia czy tekst? Niech będzie tekst – zdjęcia są niżej 🙂

Ustalmy więc fakty i obalmy mity. W internecie jest bardzo wiele zdjęć ze ślubnych sesji plenerowych, które są komentowane jako „Mega” „Super” „Rewelacja” – i nie da się podważyć, że zdjęcia te zachwycają pięknym widokiem krajobrazowym. Lub piękną suknią. Pięknym detalem. Piękną twarzą. Tak, te zdjęcia są piękne. To fakt. Ale mitem jest przekonanie, że aby zdjęcia Państwa Młodych (PM) były „Mega”, „Super” i „Rewelacja”, to potrzebują się oni znaleźć się w pięknych okolicznościach przyrody, mieć wystrzałowe ubrania lub być osobami modelowej urody.

No właśnie – bo co ze zdjęciami par, którym zabraknie choć jednego wspomnianego czynnika?
Niestety złotej recepty nie ma ale wielkie zastosowanie może mieć tu zasada: „tak krawiec kraje jak mu materii staje”. Spróbujmy zastanowić się, co może być najważniejszą i najcenniejszą materią dla sesji plenerowej. Drzwi nie wyważymy i Ameryki nie odkryjemy, jeśli stwierdzimy, że najważniejsi na sesji są PM. Bez nich nawet ósmy cud świata nie wypali.

Zadbajmy więc o Młodą Parę! Tak bardzo ważne jest, z jakim nastawieniem do sesji podchodzą PM i z czym na nią przybędą. Niechęć, pośpiech, stress, poranne spięcie – to negatywne czynniki, z którymi mogą mierzyć się przy pozowaniu do zdjęć tylko zawodowi modele i modelki. My musimy ich unikać i neutralizować. Dla prawdziwych (nie modelowych) PM pozostaje tylko i aż naturalność, entuzjazm albo trema (w takiej sytuacji działają podobnie) i oczekiwanie na przygodę. Trochę jak podróż w nieznane. Niech chociaż jedno z Was to ma a drugie zgodzi się nie przeszkadzać 😉

Następnie pałeczkę powinien przejąć fotograf i umiejętnie wzmacniać to z czym do niego przyjdziecie. Sesja ma wszelkie prawa i przesłanki stać się fajną przygodą dla PM – przygodą o zabarwieniu romantycznym. A później? Cóż fotograf powinien to „tylko” sfotografować – te wszystkie ważne chwile, miłosne spojrzenia, gesty, uśmiechy, pocałunki, zadbać o dobre światło i właściwą kompozycji obrazu.

Proste? Proste… a jak się nie uda to pozostają próby w rytmie „weźcie się jakoś obejmijcie” albo „rękę przytrzymaj mu na biodrze a głowę złóż na jego ramieniu” 😉

Kończąc:  zdjęcia, które zasługują na tytuły: „Mega” „Super” i „Rewelacja” to zdjęcia zachwycające świeżością i unikatowością w swojej treści. Cieszmy się z ładnych ubrań i prześlicznych miejsc w których się znajdziemy: to wszystko jest dla ludzi ale z tyłu głowy pamiętajmy:

na zdjęciach wciąż najważniejsi jesteście Wy 🙂

W niniejszym wpisie pokazuję zdjęcia wykonane w czasie warsztatów prowadzonych przez Adama Trzcionkę, którego uważam za najlepszego fotografa ślubnego. Jego zdjęcia zapadły mi w pamięć wieki temu. W końcu trafiła się okazja aby uczestniczyć w jego warsztatach, na których fotografowałem Paulinę i Wojtka – żywych i prawdziwych PM 🙂